Facebook
BIP
A A A

Fotogaleria

Pobierz Questing
Partnerzy

Kalendarz
Dyskusyjny Klub Książki

Dzięki inicjatywie Zofii Głuszak, wiersze Eugenii Mieczkowskiej doczekały się kolejnego wydania. „Lektury w rymach Eugenii Mieczkowskiej, ciąg dalszy” to zbiór poetyckich recenzji książek omawianych w Dyskusyjnym Klubie Książki na przestrzeni czterech ostatnich lat. Gratulujemy!

Literacki głos Eugenii Mieczkowskiej w dyskusji nad powieścią Jacka Dehnela.

MODLITWA PROJDOCHY

Ja: Nikt - i Znikąd; w ziemię wdeptano,
samiutka na świecie najpodlejsza
z najpodlejszych, słaba, niekochana,
ostatnia z ostatnich, najmarniejsza
z marniejszych, proszę Cię o Panie
Boże - przydaj mojej duszy siłę
i nadzieję. Niech się Twoja stanie
wola - oczyść me serce przegniłe
z kłamstw, fałszu i zmyśleń. Wysypały
się moje podłe grzechy na glebę
miękką, jak ziaren siewnych wór cały;
niech je deszcz zmyje wiatr zagrzebie
w piachu, by nie ujrzały dziennego
światła, niech zostaną wdeptane
wraz ze mną dla spokoju świętego
- tak mi dopomóż Bóg w niebie, amen.

“Zrozumiał, że aby tu przetrwać musi się zahartować. “

Nowy rok szkolny zaczął się dla naszych młodych klubowiczów optymistycznie! Wspólnie doszli do wniosku, że szkoła, dom i całe nasze współczesne życie jest cudowne!

Do takich głębokich przemyśleń skłoniła ich pierwsza powakacyjna lektura: „Meto. Dom” Yvesa Greveta, która wcale do optymistycznych nie należy...

Opowiada bowiem historię chłopca o imieniu Meto, który wraz z sześćdziesięcioma kolegami zamieszkuje miejsce zwane „domem”. Czytelnicy uznali jednak, że w nawet najmniejszym stopniu nie przypomina ono domu, a raczej koszary o zaostrzonym rygorze, lub koszmarny dom dziecka. Tu najważniejsza jest dyscyplina i hartowanie ciała i osobowości. Za złamanie zasad trafia się do lodowatej izolatki.

Miarą stopnia dorastania jest własne łóżko: gdy z niego wyrośniesz – trafiasz… no właśnie gdzie? Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie nie daje spokoju Meto. Musi dowiedzieć się czegoś więcej o tym strasznym miejscu, o swojej przyszłości i przeszłości- kim tak naprawdę jest i co go czeka.

Choć książka kierowana jest do grupy wiekowej 12-14, przypadła do gustu naszym klubowiczom! Zwrócili też uwagę, na ciekawy wygląd graficzny okładki. Niektórym przywiodła na myśl stare komiksy, a Meto zapomnianego superbohatera. Jedna z klubowiczek uznała, że całość przypomina jej obrazy Tamary Lempickiej z okresu art deco.

A w następnym miesiącu dowiemy się, co dalej działo się z naszym bohaterem Meto. Zabieramy się za czytanie drugiej części trylogii - „Meto. Wyspa”.

Czerwcowe spotkanie DKK-owiczek u Państwa Kaczmarków upłynęło w niecodziennym anturażu. Ogród stał się scenerią do dyskusji nad felietonami Karela Ćapka z podróży po europejskich krajach. A na deser tym razem dwie (!) poetyckie recenzje Eugenii Mieczkowskiej:

NAD ITALIĄ

Nad Italią niebo błękitem
ziemię spina; łagodnie mruży
oczy z niepowstrzymanym zachwytem
- a ja w podróży
Tu czas odsłania przeszłe dzieje
jak zwiewne kotary w teatrze,
tu wiatr historii ciągle wieje
- czuję go. Patrzę.
Każdy tu kamień był świadkiem zdarzeń
i odkrywani przeszłości służy;
z zachwytów, wzruszeń pełnym bagażem
wrócę z podróży

WERONA

Rozbłękitniało się nad Weroną
niebo. Cisza płynąca z przestrzeni
tańczy lekko aż nieporuszoną
zastyga w kłębach cudnej zieleni
miasta. W takiej to ciszy wspomnienia
dryfują jak na Adydze fala
za falą. Płaczą. I przebaczenia
szukają. A przeszłość żal wypala
w sercach. Dawny ból, dawne sekrety
choć pokryły je patyną wieku
przeszłe – łkają nad grobem Julietty
i nad losem Romea Monteki.

W sobotni deszczowy poranek czytelnicy Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki spotkali się, by w zaciszu bibliotecznych regałów porozmawiać o pierwszej powakacyjnej lekturze: "Meto. Dom." Yvesa Greveta.

Choć książka kierowana jest do grupy wiekowej 12-14, ani trochę nas nie znudziła. Jest wciągająca i trzymająca w napięciu. Dodatkowo zainteresował nas fakt, że autor jest nauczycielem!

Po marcowej lekturze Eugenia Mieczkowska zabiera nas do... Zmysłoraju:

ZMYSŁORAJ

W twoim jasnym i ciepłym zmysłoraju
dzieją się cuda – tu nie ma pór roku,
tu wciąż uśmiecha się wiosna; jak w maju
wciąż fiołki pachną i tłoczą się wokół
zaraźliwe zapachy wesołości
niepowstrzymanej. Ty jak rozedrgany
płomyczek ognia pełen żarliwości
smakujesz świat krokiem rozkołysanym
i namiętnym; wirujesz w rytm muzyki
wiatru i deszczu, zarażasz uśmiechem
nawet zbłąkane smutki i ogniki
błędne. Radość wypływa ci oddechem.
niczym strumień srebrny lub garść rzuconych
diamentów. Nawet gwiazdy przegrywają
w ostrości blasku i biją pokłony.
Cała jesteś radością – w zmysłoraju.

Reportaże Swietłany Aleksijewicz „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy” ukazują losy wojennego dzieciństwa. Nie zabrakło na lutowym spotkaniu literackiego komentarza Eugenii Mieczkowskiej.

PAMIĘTAM

Pamiętam
tamte kolory
wszystko czarne i ciemne
w szare wzory
twarze zastygłe, nieme
czarne płaszcze i mundury
nawet śnieg był czarny, i niebo, i chmury

Pamiętam
tamte dźwięki
złowróżbne wycie bomb, huk
krzyki paniczne, jęki
gdzie się schował Bóg?
nawet kury krzyczały ludzkim głosem
lęk za lękiem, cios za ciosem

Pamiętam
tamte zapachy
wszystko się w jeden zapach zlało
bzy, nadzieje i strachy
wszystko bagnem pachniało
i nawet łomot serca w piersi
miał zapach śmierci

Nie chcę wspominać, nie chcę pamiętać
bo nie chcę się znowu lękać
ja – sierota, sierotka, sieroteńka

O emocjach trudno pisać, jeszcze trudniej rozmawiać. Eugenia Mieczkowska po prostu utożsamia się z bohaterką powieści Elizabeth Strout.

Mamo,
nie dałaś mi krosna
do tkania sukna ze splotów marzeń
nie dałaś mi wiosła
bym mogła pokonać życiowe wiraże
i ostre, karkołomne zakręty
Nie dałaś mi … Boże Święty!
Nie chciałaś? Nie umiałaś?

Mamo,
nie dostałam od Ciebie tarczy do obrony
przed światem niezrozumiałym, szalonym
nie dostałam od Ciebie busoli
do wyznaczania kursu. Tak mnie boli
Twoja niemoc, Twoja beztroska
Nie dałaś mi … Matko Boska!
nie pomyślałaś? może się bałaś?

Wspomnienia wirują, krążą mi nad głową
raz się czernią, raz bielą, to znowu różowią
tęsknota mnie dopada, oplata ramiona
tęsknota jakby ze snu rozbudzona
za gardło mnie chwyta, młyńskim kołem łamie
Mamo, ja wiem … Chryste Panie!
Ty nigdy nie płakałaś, ale Ty mnie kochałaś

Po grudniowym spotkaniu DKK-owiczów, poetyckich rymów Eugenii Mieczkowskiej ciąg dalszy...

STAROŚĆ NIE RADOŚĆ

Została mi już tylko marna resztka życia
zdobyłam wszystko, co było do zdobycia:
czyli nic, bo ledwo się zaczęło – już minęło
(ale mi się ładnie rymnęło)

Mam coraz mniej zębów i włosów, już się zgarbiłam,
zmęczyłam, choć się jeszcze życiem nie nacieszyłam;
wczoraj nie spałam noc całą, bo mnie ciało bolało
(znów mi się zrymowało)

Kostucha mnie szuka, choć nie ma w nekrologu mojego nazwiska
wiem, że ta chwila jest już bardzo bliska;
gdy mnie życie mocniej zaboli, mówię głośno, powoli: memento mori
(i chociaż tego nie planowałam, znowu ładnie zrymowałam)

Pierwszą lekturą omawianą na spotkaniu powakacyjnym, była powieść Miriam Notten, „Wybrałam wolność”, historia afgańskich kobiet. Zaczyna się od zabójstwa prababki przez pradziadka. Kobieta podejrzana o romans zdradę splamiła honor rodziny- najwyższą wartość.

Śledząc dalsze losy kobiet poznajemy ich trudny los tak rózny od życia kobiet wychowanych w kulturze europejskiej.

Widzimy ich przeogromną wolę walki o samostanowienie i godność.

Opowieść rodzinna przeradza się w opowieść o Afganistanie i burzliwych zmianach, jakie tam zaszły na przestrzeni czterech pokoleń.

Książka ta wywołała gorącą dyskusję wśród dekakowiczek. Jedne zachwycone bogatą kulturą islamu, jego kolorami i złożonością, inne przerażone okrucieństwem wobec kobiet i dzieci.

Dawno u nas nie było tak ciekawej rozmowy, tylu sprzecznych emocji i odczuć.

Temat jest bardzo aktualny wobec zmian jakie zachodzą w Europie. Jedna z naszych klubowiczek podsumowała to zdaniem, że każdy europejczyk powinien przeczytać tą książkę aby zrozumieć mentalność i kulturę ludzi z dalekiego wschodu.

Pasja życia - spotkanie z Jackiem Pałkiewiczem

           W poniedziałkowe popołudnie, 27 czerwca 2016 roku, międzychodzcy miłośnicy przygód i dobrej książki mieli niekłamaną przyjemność uczestniczenia w spotkaniu z Jackiem Pałkiewiczem. Wchodzący do kawiarni przy Centrum Animacji Kultury, nie od razu zwracali uwagę na niewysokiego, skromnie ubranego mężczyznę, który krążył po sali, badając nawykiem wyniesionym z dżungli teren i niczym się nie wyróżniał spośród gromadzących się ludzi. Pani Natalia Czarnecka - dyrektorka biblioteki, przywitała gościa i przekazała prowadzenie spotkania panu Jackowi Kaczmarkowi, który przedstawił sylwetkę podróżnika. Pałkiewicz okazał się niezbyt wylewnym gawędziarzem, wyświetlał zdjęcia z wypraw i podróży, które były dla niego ważne. Oczywiście, nie zabrakło wspomnień z samotnego rejsu, w którym przez 44 dni zmagał się z żywiołami natury oraz własnymi słabościami. Ta wyprawa dała mu nazwisko i jak podkreślał, otwierała ważne drzwi, kiedy planował kolejne ekspedycje. „Pasja życia” – bo tak zatytułował swoją prezentację, daje obraz człowieka, który ciągle sprawdza swoje możliwości, nie odkłada niczego na potem, bo ma świadomość, że tego potem już może nigdy nie być. Zachęcał słuchaczy, aby podążali za marzeniami oraz sprawdzali się w różnych życiowych sytuacjach. Sam, uzależniony od adrenaliny, tropi enklawy dawnych kultur, ze smutkiem stwierdzając, że jest ich coraz mniej, bo cywilizacja Zachodu dociera wszędzie, bez szacunku dla innego świata.

          Spotkanie w Międzychodzie było okazją do promocji najnowszej książki zatytułowanej „Dubaj - prawdziwe oblicze”, którą Pałkiewicz, jak sam pisze, „ spłaca dług moralny” wobec żon, z którą nigdy nie był na prawdziwych, długich wakacjach. Warunki pobytu w emiratach odbiegają od tych, do których globtroter był przyzwyczajony, ale pławienie się w luksusie, to wyraz kompromisu i miłości do Lindy, o której pisze z wielką atencją.

          Kameralne spotkanie sprzyjało nawiązaniu bezpośredniego kontaktu z czytelnikami, którzy pytali Jacka Pałkiewicza między innymi o to, jak żyje się z wyrokiem śmierci, czy pamięta postaci, które uwiecznia na zdjęciach, czy zobaczył wszystkie siedem cudów natury, kiedy został ambasadorem promocji Mazur, ile zna języków, jak przygotowuje się do pisania książek, czy spotkał się z Tony Halikiem, jaka jest recepta na udane, czterdziestoletnie pożycie małżeńskie.

           Odpowiedzi gościa były bardzo konkretne i rzeczowe, wręcz lakoniczne, uczestnicy spotkania dowiedzieli się, że nosi ze sobą broń, często nie pamięta osób, które fotografuje, nie udało mu się zobaczyć wszystkich miejsc uznanych za cuda natury, ale nie wyjaśnił których. Na poziomie komunikacyjnym zna pięć języków, do pisania książek przygotowuje się robiąc notatki, nie spotkał się nigdy z Halikiem i… wymigał się od odpowiedzi na ostatnie pytanie. Myślę, że odpowiedź będzie można znaleźć w promowanej książce, którą czytelnicy kupowali, a Pałkiewicz chętnie podpisywał. Spotkanie przebiegało w bardzo sympatycznej atmosferze, dzięki organizatorkom, którymi były panie z Biblioteki Publicznej im. Jana Daniela Janockiego w Międzychodzie.

Elżbieta Pospieszna